wtorek, 26 czerwca 2018

Rusza budowa Rezydencji Vice Versa - nowe mieszkania w pobliżu Ronda Daszyńskiego

Yareal rozpoczyna budowę kolejnej inwestycji w Warszawie - Rezydencji
Vice Versa. Deweloper dysponuje już prawomocnym pozwoleniem na budowę,
wyłonił też generalnego wykonawcę, którym zostało Przedsiębiorstwo
Budowlane Unimax. Rezydencja Vice Versa będzie jedną z pierwszych w
Polsce inwestycji mieszkaniowych oferującą możliwość zamontowania stacji
ładowania samochodu elektrycznego przy własnym miejscu parkingowym w
garażu podziemnym. W ciągu kilku tygodni od rozpoczęcia sprzedaży, 30%
spośród 180 mieszkań znalazło już swoich nabywców. Kameralny kompleks
mieszkań o podwyższonym standardzie powstanie u zbiegu ulic Przyokopowej
i Szarych Szeregów, w pobliżu nowego centrum biznesowego przy Rondzie
Daszyńskiego i stacji metra.

Projekt, przygotowany przez renomowaną pracownię HRA Architekci, zakłada
wzniesienie spójnego zespołu zabudowy złożonego z dwóch budynków, które
wraz z zewnętrznym dziedzińcem tworzą przyjazną, starannie zaaranżowaną
przestrzeń z elementami małej architektury i ozdobną zielenią.
Charakterystycznym elementem projektu jest elegancka, półotwarta strefa
wejściowa, oddzielająca część publiczną od prywatnej strefy patio.
Centralną część osiedla będzie stanowił plac z drzewami i krzewami oraz
wydzielonymi strefami zabaw dla dzieci i dorosłych.

„Bardzo dużo pracy włożyliśmy w projekt architektoniczny, aby nie tylko
mieszkania były funkcjonalne i atrakcyjne. Rezydencja Vice Versa z
pewnością będzie się wyróżniać jakością i designem użytecznych
przestrzeni wspólnych, zarówno zielonych, jak i we wnętrzu.
Przywiązujemy uwagę do charakterystycznych detali, aby inwestycja była
wyjątkowa. Dlatego w Vice Versa pojawi się subtelny motyw litery „V",
powtarzający się w wielu miejscach na elementach przestrzeni wspólnych,
m.in. na balustradach balkonów, na ścianie przy strefie wejściowej
prowadzącej do lobby z meblami miejskimi w podcieniu i dorosłymi
drzewami na dziedzińcu" – wyjaśnia Jacek Zengteler członek zarządu,
kierujący działem inwestycji mieszkaniowych Yareal Polska.
W Rezydencji Vice Versa powstanie w sumie 180 mieszkań o bardzo
zróżnicowanym metrażu od 28 do ponad 150 mkw. Wszystkie będą wyposażone
w loggie, a w mieszkaniach na najwyższych kondygnacjach znajdą się
przestronne tarasy o wielkości do 150 mkw., z imponującym widokiem na
panoramę centrum stolicy. Na parterze budynku zaplanowano trzy lokale
usługowe.

Oddanie do użytku mieszkań w Rezydencji Vice Versa latem 2020 r.
znacząco wpłynie na poprawę jakości przestrzeni miejskiej w dynamicznie
przeobrażającym się, poprzemysłowym rejonie bliskiej Woli. Dzisiaj za
sprawą II linii metra i szybkiego rozwoju rejonu Ronda Daszyńskiego,
jest to jedna z najbardziej perspektywicznych dzielnic w Warszawie.
Mieszkańcy Vice Versa będą mogli w kilka minut pieszo dotrzeć do
zagłębia biurowego i stacji metra przy Rondzie Daszyńskiego.

Osiedle Vice Versa – podobnie jak wszystkie inwestycje mieszkaniowe
Yareal – jest realizowane w zgodzie z zasadami obowiązującymi w ramach
ekologicznego systemu BREEAM. Dzięki zastosowaniu rozwiązań przyjaznych
środowisku, zespół zabudowy Rezydencji Vice Versa będzie zużywał mniej
energii niż standardowe budynki, a jego mieszkańcy będą mieli zapewniony
m.in. komfort termiczny oraz optymalny dostęp do światła dziennego.
Wysoką bioróżnorodność zapewnią zaprojektowane przez zawodowego ekologa
tereny zielone, obsadzone rodzimymi gatunkami roślin zmieniającymi
kolory kwiatów i liści przez większą część roku.

Ekologiczny charakter inwestycji oddają również inne udogodnienia, np.
właściciele mieszkań w Rezydencji Vice Versa będą mogli na życzenie
zamówić osobiste stacje ładowania samochodów elektrycznych obok swoich
miejsc postojowych w garażu podziemnym. Dodatkowo wszystkie mieszkania
zostaną w standardzie wyposażone w pakiet inteligentnego systemu smart
home firmy Fibaro. System ten steruje, zarządza i monitoruje urządzenia
w mieszkaniach, co zapewnia kontrolę oraz efektywne wykorzystanie
dostępnych rozwiązań przez mieszkańców.

Najbardziej zrównoważony sklep IKEA

Na początku czerwca IKEA ogłosiła swoje plany w zakresie inspirowania
zrównoważonego rozwoju w perspektywie do 2030 roku. Zgodnie z motto
zmarłego niedawno założyciela sieci, przedsiębiorstwo zaczyna zmiany od
siebie – otwierając pierwszy na świecie "More Sustainable Store".
„Nie ma metody skuteczniejszej niż dobry przykład" – głosi cytat z
Ingvara Kamprada zamieszczony w broszurze prezentującej strategię
zrównoważonego rozwoju założonej przez niego sieci sklepów na kolejne 12
lat. Plany sformułowane w dokumencie „Pozytywnie dla Ludzi i
Planety"(ang. „People and Planet Positive") są ambitne. Potentat branży
meblarsko-wnętrzarskiej już dziś daje dowody, że swoje zobowiązania
traktuje poważnie. Od października 2017 roku w niemieckim Kaarst
funkcjonuje już pierwszy, pilotażowy „Bardziej Zrównoważony Sklep" (ang.
More Sustainable Store).
Co ma się zrównoważyć do 2030?
- Naszą ambicją jest stać się do 2030 pozytywnymi dla ludzi i planety
przy stałym rozwoju działalności IKEA. Dzięki naszemu rozmiarowi i
zasięgowi mamy możliwość, by zainspirować i stworzyć warunki do lepszego
życia ponad miliardowi osób – mówi Torbjörn Lööf - prezes Grupy Inter
IKEA - cytowany w informacji prasowej towarzyszącej publikacji opisu
strategii. Lista sformułowanych w nim celów zawiera obietnice:
docelowego projektowania produktów z wykorzystaniem materiałów
odnawialnych i pochodzących z recyklingu;
przygotowania oferty usług, które ułatwią klientom transport produktów
do domu oraz ich przekazywanie;
wprowadzania do 2025 r. bezemisyjnych dostaw do domu;
usunięcia z asortymentu IKEA na całym świecie oraz sklepowych
restauracji wszystkich jednorazowych produktów z plastiku – do roku 2020;
zwiększenia w sierpniu 2018 dostępności w ofercie żywieniowej IKEA
produktów roślinnych;
rozszerzenia do 2025 r. oferty niedrogich domowych rozwiązań solarnych
na 29 rynkach, na których działa IKEA;
emitowania gazów cieplarnianych w ilości mniejszej niż skala, w jakiej
firmie uda się ją zredukować – łącznie ze zmniejszeniem śladu węglowego
średnio o 70 proc. na produkt.
- Tworzenie gospodarki obiegu zamkniętego jest równoznaczne z:
poznawaniem zmieniającego się stylu życia ludzi, przedłużaniem życia
produktów i materiałów oraz inteligentniejszym wykorzystywaniem zasobów.
Aby to urzeczywistnić, od samego początku będziemy projektować wszystkie
produkty tak, by mogły zostać ponownie wykorzystane, naprawione,
odsprzedane i poddane recyklingowi – mówi Lena Pripp-Kovac, kierownik
ds. zrównoważonego rozwoju. Wśród wspomnianego w wypowiedzi nowego
podejścia do designu, planów poszerzenia oferty i wykluczenia z użycia
jednorazowych plastików, szczególnie wyróżnia się – i dodatkowego
wyjaśnienia wymagać może - ostatni z wymienionych celów. Jego realizacja
oznacza bowiem, że tytuł dokumentu stanie się rzeczywistością –
działalność IKEA będzie miała pozytywny wpływ na środowisko naturalne: w
jej skutek będzie ubywać ogółem więcej gazów cieplarnianych niż będzie
wytwarzane. Ma to stać się możliwe dzięki: całościowemu zmniejszeniu
emisji CO2, wychwytywaniu i magazynowaniu węgla powstałego w wyniku
funkcjonowania przedsiębiorstwa oraz umożliwieniu klientom generowania
w domach energii odnawialnej. Przykładem już teraz mających miejsce
aktywności na odcinku redukcji ilości powstającego dwutlenku węgla jest
zrealizowanie pierwszego, pilotażowego obiektu w ramach projektu
„Bardziej Zrównoważony Sklep" (ang. More Sustainable Store).
(naj)Bardziej Zrównoważony Sklep
W październiku 2017 roku w Kaarst pod Düsseldorfem otworzono najlepszy
dotychczas pod względem zrównoważonego rozwoju sklep IKEA. Jego
„ekologiczność" wykracza daleko poza efektywność energetyczną i niski
poziom emisji gazów cieplarnianych. Nowa koncepcja koncentruje się na
potrzebach ludzi – nie tylko klientów, ale także sąsiadów obiektu i jego
pracowników. To holistyczne podejście wyraża się między innymi w
koncepcji architektonicznej, w której odrębne budynki połączone są
zielonymi tarasami i dostosowanymi do ruchu pieszych przejściami po
dachach. Dodatkowo, w kompleksie przewidziano miejsce na trzy kluby
zainteresowań dla lokalnej społeczności: salę prób muzycznych, studio
artystyczne oraz „kawiarnię naprawczą", w której seniorzy mogą spędzać
czas, nadając nowe życie używanym produktom. – Takie podejście do
zrównoważonego rozwoju bliskie jest idei certyfikacji WELL, w której
nacisk kładzie się na zdrowie i samopoczucie użytkowników budynku – mówi
Konrad Romanowicz, projektant oświetlenia TRILUX Polska. – Obok znanych
z popularnych systemów BREEAM i LEED kategorii dotyczących efektywności
energetycznej, Well akcentuje to, jaki wpływ na ludzi mają warunki
panujące w budynku i jego otoczeniu. Warunki te rozpatruje się w siedmiu
kryteriach - powietrze, woda, odżywianie, światło, kondycja fizyczna,
komfort oraz umysł – tłumaczy Romanowicz. – Uważamy, że sklep z meblami
nie powinien być samotną wyspą, ale raczej miejscem przyczyniającym się
do poprawy jakości życia lokalnej społeczności i po prostu dobrym
sąsiadem - mówi w raporcie sustainability niemieckiej IKEA Armin
Michaely, jej kierownik ds. innowacji i zrównoważonego rozwoju. –
Kluczowe jest dla nas dobre samopoczucie klientów i pracowników
­–dodaje. W związku z tym, przed sklepem umieszczono tereny zielone z
miejscem do zabawy i uprawiania sportu i punktem przeznaczonym do
grillowania. Do dyspozycji użytkowników pozostaje zlokalizowana na dachu
kawiarnia, realizująca koncepcję maksymalnego dostępu do światła
dziennego. Co więcej, pracownikom udostępniono pokój sportowy i
przestrzeń do samodzielnego gotowania.
Koncentracja na humanistycznych potrzebach nie oznacza jednak, że
zaniedbano prozaiczne kwestie zużycia energii. W obiekcie wdrożono
systemy: ponownego wykorzystania deszczówki i ścieków, pobierania
słonecznej energii cieplnej, fotowoltaiki oraz innowacyjną instalację
oświetleniową.
 – Dopełnieniem wykorzystanych rozwiązań, mających na celu zapewnienie
użytkownikom obiektu dobrego samopoczucia, było zastosowanie
dynamicznego zarządzania oświetleniem zgodnie z koncepcją Human Centric
Lighting. Dzięki niemu parametry oświetlenia sztucznego dostosowywane są
do okołodobowego rytmu człowieka, poprzez symulację zmienności światła
naturalnego– mówi Konrad Romanowicz – pracownik firmy TRILUX, która
dostarczyła oprawy oświetleniowe dla sklepu IKEA w Kaarst. – Wymierną
korzyścią z wdrożenia tego rozwiązania jest również to, że dobrze
czujący się w placówce klienci zostają w niej dłużej i częściej ją
odwiedzają – tłumaczy Romanowicz. – W Kaarst staraliśmy się jak
najlepiej zrównoważyć kwestie ekologiczne, ekonomiczne i społeczne.
Niekonwencjonalne podejście zaowocowało zupełnie nowym konceptem,
stanowiącym małą rewolucję w świecie IKEA. Tak unikalnej architektury
nie mamy jeszcze nigdzie indziej – tak w raporcie sustainability
niemieckiej IKEA podsumowuje Armin Michaely. Nie tylko on docenił
zastosowane w Kaarst rozwiązania. „Za spójną koncepcję zrównoważonego
rozwoju, przejawiającą się między innymi w wykorzystaniu w strefie
wejściowej drewna" placówka została uhonorowane tytułem Sklepu Roku 2018
przyznawanym przez Niemiecki Związek Handlu.

Najlepszy prezent na Dzień Ojca? Zdrowie!

Często zastanawiamy się, co podarować tacie na Dzień Ojca. A gdyby
zamiast kolejnego krawata dać coś, co zapewni dłuższe i zdrowsze życie?
Choć brzmi to jak bajka, badania seniorów sugerują, że urzeczywistnienie
składanych życzeń jest stosunkowo proste.
„Zdrowia, szczęścia, pomyślności!" – mawiamy przy najróżniejszych
okazjach, chcąc przekazać adresatowi, że nie jest nam obojętny. Słowa te
to jednak najczęściej utarta fraza, wypowiadając którą wcale nie
myślimy, co naprawdę oznacza ani – może poza wręczeniem czekoladek czy
kawy – nie zamierzamy zrobić nic, by miała stać się rzeczywistością. Nie
ma w tym właściwie nic dziwnego – życzenia to zazwyczaj zwykła
kurtuazja. Kiedy jednak składamy je najbliższym, warto pójść krok dalej
i zastanowić się, jak pomóc im pozostać zdrowymi i szczęśliwymi. Kiedy
przeanalizujemy wyniki badań dotyczących jakości życia osób starszych
okazuje się, że wcale nie musi to być trudne. Warto przyjrzeć się im
przy okazji Dnia Ojca – szczególnie jeśli tata przekroczył
już sześćdziesiątkę – i zastanowić się, czy zamiast koniaku czy krawata
nie lepiej podarować coś, co rzeczywiście ma wpływ na zdrowie, szczęście
i pomyślność.
Lepsze życie bez upadków
Okazuje się, że jedną z najlepszych rzeczy, które możemy zrobić, by
rodzice żyli długo i szczęśliwie, jest pomoc w ograniczeniu ryzyka
upadku. W zależności od doboru grup wiekowych, przyjętej metodologii
oraz miejsca pobytu badanych, niebezpieczeństwo to dotyczy od 25 do 50
proc. osób po sześćdziesiątce. Im starszy człowiek, tym ryzyko większe,
a negatywne konsekwencje zdarzenia poważniejsze.
Jak czytamy w opublikowanym w Psychogeriatrii Polskiej artykule pt.
„Upadki osób w podeszłym wieku", szacuje się, że stanowią one szóstą
przyczynę śmiertelności osób starszych. Prócz oczywistych konsekwencji –
szczególnie groźnych w tym wieku urazów głowy i złamań – przykrym w
skutkach następstwem jest lęk przed kolejnym upadkiem, mogący powodować:
ograniczenie codziennych aktywności, zwiększenie niechęci do czynnego
spędzania czasu, osłabienie wiary w siebie i – w efekcie – społeczną
izolację. Z badań wynika, że lęk tego rodzaju występował u 48 proc. osób
starszych, które upadły przynajmniej raz. Co więcej, 26 proc.
ankietowanych zmniejszyło z tego powodu swoją aktywność.
Przyczyny – czyli czego unikać
Japońskie badania, w których porównywano statystykę przyczyn wypadków w
zależności od wieku ankietowanych pokazują, że przyczyny zewnętrzne nie
przestają dominować, pomimo że im człowiek starszy, tym większe ryzyko,
że przewróci się w związku ze swoim stanem zdrowia. Potknięcie się,
pośliźnięcie itp. powodują 83,3 proc. upadków osób w wieku 40-59 i 76,5
proc. w przypadku starszych – od 60 do 79 r.ż. Przyczyny wewnętrzne
związane mogą być ze zmianami związanym z wiekiem – pogorszeniem
równowagi i wzroku, zawrotami głowy, nagłymi spadkami ciśnienia krwi,
chwilowym osłabieniem czy niepożądanymi efektami ubocznymi niektórych
leków. Zewnętrzne – z uwarunkowaniami otoczenia: śliskim lub nierównym
podłożem, niewystarczającym oświetleniem czy nieodpowiednim umeblowaniem.
Profilaktyka – czyli co można zrobić
Stosunkowo dużo zagrożeń wiąże się z korzystaniem z łazienki. Duża
liczba sprzętów na niewielkiej przestrzeni, wstawanie i siadanie oraz
mokra podłoga – wszystko to może stać się przyczyną upadku – czy to
spowodowanego potknięciem się, zawrotami głowy, krótkim omdleniem
wskutek skoku ciśnienia czy też pośliźnięcia. – W punktach, gdzie
spodziewamy się u seniora największych kłopotów z ruchem – na przykład
przy WC oraz przy wannie lub kabinie prysznicowej – warto umieścić
poręcz, której użytkownik może trzymać się podczas wstawania, siadania
czy stawiania większych kroków mokrymi nogami – mówi Katarzyna
Choniawko, ekspert Armatury Kraków. – Część niebezpiecznych sytuacji
wyeliminować można dzięki odpowiedniej desce sedesowej. Modele, w
których owal deski jest przerwany w przedniej części, pozwalają
wykonywać czynności higieniczne bez wstawania – tłumaczy
przedstawicielka marki KFA. By eliminować z kolei potencjalnie
niebezpieczne sytuacje w strefie kąpielowej warto zastosować
antypoślizgowe wkładki bądź naklejki. Ważne jest także odpowiednie
oświetlenie całego pomieszczenia. Przyjmuje się, że seniorzy potrzebują
nawet czterokrotnie silniejszego światła, by zachować dotychczasowy
komfort widzenia. To istotne, by widzieli obiekty, o które mogliby się
potknąć.
Jeśli rodzice opierają się przed dokonaniem zmian w łazience lub mają
już w niej wszystkie sprzyjające profilaktyce sprzęty, interesującą i
zaskakującą w tym kontekście prezentową alternatywą są zajęcia z Tai
Chi. Badania wykazały, że ćwiczenia łączące trening równowagi, postawy i
koncentracji z wzmocnieniem siły i elastyczności ciała
zmniejszają ryzyko upadku o połowę. By osiągnąć ten wynik wystarczyła
jedna lekcja z instruktorem tygodniowo przez 3,5 miesiąca przy dwóch,
trwających po kwadrans samodzielnych sesjach po kwadrans dziennie.

Coraz droższe mieszkania, ale też większy zysk z najmu

Ceny mieszkań idą w górę, bo rosną koszty realizacji osiedli. Popyt
jednak nie maleje, bo wzrastające stawki czynszu za wynajem przyciągają
na rynek nieruchomości coraz większą ilość inwestorów

Sprzedaż nowych mieszkań w tym roku, podobnie jak w roku ubiegłym,
utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W pierwszych trzech miesiącach
br. do nabywców trafiło niewiele mniej mieszkań niż w ostatnim kwartale
2017 roku, który był rekordowy pod względem sprzedaży w całej historii
branży. Deweloperzy od dawna notują świetne wyniki, zarówno jeśli chodzi
o zbyt, jak ilość budowanych mieszkań.
Sprzyja im niskie bezrobocie, wzrost wynagrodzeń i niskie stopy
procentowe, które motywują do lokowania kapitału w nieruchomości. Do
tego, kredyty hipoteczne są dziś prawie o połowę tańsze niż przed
dekadą, a przeciętne zarabiająca rodzina może pożyczyć dużo więcej niż
przed ostatnim kryzysem.
Oferta deweloperów topnieje
Znaczący dla dalszego rozwoju sytuacji na rynku nowych mieszkań może
okazać się jednak fakt, że od ponad pół roku ilość lokali wprowadzonych
przez firmy do sprzedaży jest mniejsza niż ilość mieszkań, która trafia
do nabywców. Coraz dotkliwszy brak rąk do pracy, rosnące koszty zakupu
materiałów budowlanych i gruntów inwestycyjnych utrudniają deweloperom
szybką realizację nowych projektów. W tej chwili oferta rynkowa wciąż
jest spora, ale wszystko wskazuje na to, że już w przyszłym roku popyt
na nowe mieszkania znacząco przewyższy nową podaż. Liczba oferowanych
mieszkań będzie maleć, a ich ceny rosnąć w szybszym tempie niż obecnie.
Za nowe mieszkania płacimy wyraźnie więcej już od połowy ubiegłego roku,
kiedy po długim okresie stabilizacji, ceny zaczęły regularnie rosnąć.
Stawki ofertowe na rynku deweloperskim nie wzrastają szybko, ale
systematycznie. W ubiegłym roku w największych miastach w kraju poszły w
górę średnio o około 5 - 6 proc. Największy, 10 procentowy skok cen
zanotowany został w Trójmieście. W Krakowie, Katowicach, Poznaniu i
Łodzi stawki wzrosły o 5-7 proc., a w Warszawie o ponad 4 proc.
Ceny mieszkań co roku wyższe
Tomasz Sadłocha z firmy Ochnik Development, która prowadzi na
warszawskim Muranowie budowę inwestycji Studio Centrum i Dzielna 64,
szacuje że w tym roku mieszkania na rynku deweloperskim w zależności od
lokalizacji zdrożeją od 5 do 10 proc. W takim stopniu, w opinii
eksperta, wzrosły w ostatnim czasie koszty budowy, co w naturalny sposób
przełoży się na stawki ofertowe nieruchomości, które będą trafiać do
sprzedaży.
W Warszawie nowe mieszkania oferowane są średnio po około 7,9 tys. zł za
metr kwadratowy. We Wrocławiu trzeba zapłacić przeciętnie 6,4 tys.
zł/mkw., a w Krakowie średnie ceny na rynku deweloperskim oscylują w
granicach 7 tys. zł/mkw.
Coraz więcej chętnych do zakupu
Mimo rosnących cen deweloperzy nie narzekają na brak klientów. Duży
wzrost sprzedaży notuje również segment nieruchomości premium. Na rynku
warszawskim w pierwszym kwartale 2018 roku w cenie przekraczającej 20
tys. zł za metr sprzedało się prawie o jedną czwartą mieszkań więcej niż
w tym samym okresie w roku poprzednim. W 2017 roku w Warszawie nabywców
znalazło zaś ponad 60 proc. nieruchomości premium więcej niż rok wcześniej.
Specjaliści spodziewają się dalszego wzrostu sprzedaży i cen także w tym
segmencie runku nieruchomości. Ekskluzywne apartamenty stale drożeją.
Wzrosty w przypadku niektórych, warszawskich lokalizacji przekraczają
nawet 30 proc. W Cosmopolitanie część lokali w ciągu ostatnich trzech
lat zyskało na wartości około 24 proc.
Większy dochód z najmu
Znaczącą grupę klientów deweloperów stanowią dziś nabywcy inwestycyjni.
Ich grono ciągle rośnie, bo zakup zarówno nieruchomości premium, jak i
mieszkań z segmentu popularnego jest dziś bezkonkurencyjną lokatą
kapitału. Osób chcących zarabiać na wynajmie wciąż przybywa, stąd
rewelacyjne wyniki notowane przez deweloperów. W minionym roku firmy
wprowadziły na rynek o jedną czwartą więcej mieszkań niż w 2016 roku,
ale popyt jest tak duży, że cała nowa oferta szybko została wchłonięta i
podaż nie wzrosła.
Inwestorów do zakupu nieruchomości zachęcają rosnące ceny najmu, dzięki
czemu mogą coraz więcej zarabiać. W I kwartale 2018 roku we wszystkich,
dużych  miastach notowana była kontynuacja wzrostu stawek za wynajem.
Najbardziej, bo o ponad 3 proc. ceny poszły w górę w Gdańsku i
Katowicach. W Warszawie średni czynsz był o około 1,4 proc. wyższy niż w
poprzednim kwartale, a w Łodzi prawie 1,8 proc. W Krakowie i Wrocławiu
czynsze wynajmu zwiększyły się zaś o przeszło 1 proc.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Co nowego w łazience i pod prysznicem?

W dniu rozpoczęcia największych targów instalacyjnych w Polsce
przypominamy, jakie łazienkowe trendy zapowiedziano na ten sezon podczas
otwierających rok targów imm cologne i zastanawiamy się, które z nich
znajdą odzwierciedlenie w ofercie krajowych dostawców.
imm cologne to najważniejsze w skali świata targi wyposażenia domów.
Odbywają się  co 12 miesięcy na początku roku w Kolonii i wskazują,
które trendy będą w nadchodzącym sezonie najważniejsze na rynku mebli,
oświetlenia i sprzętów do mieszkań. W trakcie wydarzenia przyznawane są
nagrody dla młodych projektantów, a z nowościami
mogą zapoznać się zarówno dystrybutorzy, instalatorzy, jak i konsumenci.
W tym roku imm odwiedziło około 125 tys. osób. W dniu rozpoczęcia
największego spotkania branży instalacyjnej w naszym kraju przypominamy
zapowiedzi z Kolonii i analizujemy program polskich targów pod kątem
trendów wskazanych w Niemczech.
Trendy zza Odry
Opisując megatrendy wnętrzarskie i łazienkowe, organizatorzy imm cologne
przypisują głębokie dla designu zmianom stylu życia konsumentów.
Wspominają o tym, że w obliczu globalizacji dom staje się dziś
centralnym elementem, wokół którego budujemy swoją tożsamość i poczucie
przynależności. W czasach mediów społecznościowych, autokreacji i
nieustającej łączności ze wszystkimi, cztery ściany stanowi enklawę
nieformalności i swobody, w której możemy być sobą.
Tendencją kształtującą wnętrzarskie mody jest także masowa urbanizacja.
Po raz pierwszy w historii ponad połowa światowej populacji mieszka w
miastach. Wszechobecne korki i nieustanna walka o przestrzeń wywołują
tęsknotę za tym, co minione, wiejskie i sielskie. Efekt? Według
cytowanych przez organizatorów badań, dwie trzecie ankietowanych dąży do
tego, by dom ucieleśniał przytulność. Wielu respondentów kojarzy ją
z organicznym wzornictwem, naturalnymi materiałami i ciepłymi kolorami.
Dla części jest ona jednak pełną zgodność wystroju z gustem właściciela
- także jeśli oznacza to barwne, ekstrawaganckie połączenia okładzin,
elementów dekoracyjnych i wyposażenia.
Czym jest dziś łazienka?
Pierwszym, porannym przystankiem na trasie każdego dnia? Wyrazem
własnego stylu? A może azylem, w którym można schronić się każdego
wieczoru? Łazienka jest według organizatorów targów w Kolonii wszystkim
tym jednocześnie. Znajdzie się w niej więc zarówno miejsce na dodatki
niosące „ciepło": miękkie krzywizny, drewno czy dzianiny, jak i na
niecodzienne dodatki stanowiące deklarację stylu i dające efekt
„glamour". – Choć w doborze wyposażenia łazienki i strefy prysznicowej
coraz większą rolę odgrywają kwestie estetyczne, to o wygodzie i
komforcie nie może być mowy bez solidności, trwałości i niezawodności.
Wszyscy oczekujemy, że sprzęt będzie pełnił swoje funkcje aż do czasu,
gdy sami zdecydujemy się na remont – mówi Katarzyna Choniawko, ekspert
marki Aquaform. W zeszycie targowych trendów, „imm spotlight", jako
swoisty symbol współczesnych łazienek wskazano marmur. Kojarzący się z
długowiecznością i najlepszym historyczno-wzorniczym dziedzictwem
materiał jest zarazem elegancki, ekstrawagancki i trwały. Ze względu na
niejednorodną wizualnie fakturę, łączy się doskonale zarówno z
całkowicie białymi sprzętami ceramiki sanitarnej, jak i tkanymi dodatkami.
 – W polskich realiach z marmurami w łazience spotykamy się dość
rzadko. Konsumenci chętnie sięgają jednak po inne materiały
przyciągające wzrok fakturą lub kolorami. Z wykorzystaniem efektownych
kafli w parze idą kabiny walk-in. Ich minimalistyczna forma pozwala na
efektowną ekspozycję wizualnych walorów płytek – mówi Katarzyna
Choniawko z Aquaform.
Nowe trendy i Instalacje
Targi Instalacje 2018 są kierowane przede wszystkim do przedstawicieli
salonów łazienkowych, projektantów i architektów oraz instalatorów.
Organizatorzy spodziewają się nawet 35 tysięcy fachowców. Z
przedstawionych dotychczas zapowiedzi wynika, że podczas wydarzenia
zostaną poruszone tematy, o których była mowa w Kolonii. Pozwala
spodziewać się tego program debiutującego w tym roku Forum Łazienka.Pro.
Podobne jak w przypadku imm cologne podejście do przenikania się stylu
życia oraz koncepcji wystroju i wyposażenia łazienek widać w tematach
zaplanowanych wykładów. Wspomina się w nich o „człowieku w centrum
procesu rozwoju produktu" i „zmianach przestrzeni współczesnej łazienki
i ich wpływu na wzornictwo". Wprost zapowiedziano także przegląd nowości
produktowych pokazanych w tym roku na targach branżowych w Polsce i za
granicą. O tym, że choć w części pokrywać się będą one z trendami
wskazanymi w Kolonii niech świadczy fakt, że część programu dla
instalatorów poświęcono płytkom wielkoformatowym – kto wie, może także z
marmuru. Wygląda więc na to, że łazienkowa moda z Zachodu przenika do
nas z satysfakcjonującą szybkością.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Czy deweloperom zabraknie działek?

Już na początku boomu mieszkaniowego analitycy przewidywali, że
rekordowa aktywność deweloperów będzie skutkowała malejącą dostępnością
działek pod zabudowę wielorodzinną i wzrostem cen odpowiednich gruntów.
Sygnały napływające z rynku pierwotnego wskazują, że taki scenariusz
właśnie się zrealizował. Banki ziemi dużych firm deweloperskich w 2017
r. prawie się wyczerpały, a wzmożony popyt skutkował dynamicznymi
wzrostami cen gruntów. Opisywana sytuacja z pewnością wpłynie na cenniki
deweloperów.


Od 2016 r. deweloperskie banki ziemi skurczyły się drastycznie


W kontekście rynku pierwotnego, zainteresowanie mediów wzbudzają przede
wszystkim informacje dotyczące cen nowego metrażu oraz liczby mieszkań
rozpoczynanych przez prywatnych inwestorów. Znacznie rzadziej mówi się o
kwestiach związanych np. z dostępnością miejskich działek pod zabudowę
mieszkaniową. Ten temat obecnie jest bardzo ważny, bo jak alarmuje
portal RynekPierwotny.pl - analizy Narodowego Banku Polskiego wskazują
na kłopoty inwestorów mieszkaniowych ze zgromadzeniem zasobów ziemi
zabezpieczających produkcję mieszkań przez okres dłuższy niż jeden rok.
Wspomniane problemy są dobrze widoczne na jednym z wykresów, które NBP
zamieścił w swoim kwartalnym raporcie o sytuacji rynku nieruchomości
(patrz poniżej).


Obliczenia Narodowego Banku Polskiego, mówią że w 2017 r. bank ziemi
przeciętnej dużej firmy deweloperskiej (zatrudniającej ponad 50 osób),
osiągnął rekordowo małą powierzchnię i wartość. W relacji do produkcji
mieszkań z połowy 2017 roku, zasób gruntów posiadanych przez
przeciętnego dużego dewelopera, nie wystarczał nawet na sześć miesięcy.
Była to pierwsza taka sytuacja od początku analiz (2005 r.). Pomimo
pewnej poprawy z III kw. 2017 roku, zasób ziemi wciąż wystarczał na
mniej niż rok dalszej produkcji nowych mieszkań (zobacz czerwoną linię
na poniższym wykresie). Warto zwrócić uwagę, że jeszcze na początku 2016
roku, analogiczny wynik był trzy - cztery razy lepszy.


Zdaniem portalu RynekPierwotny.pl najnowsze dane NBP sugerują, że w III
kw. 2017 r. deweloperom nie udało się szybko powiększyć swoich zasobów
ziemi pod zabudowę. Działania państwa z pewnością miały pewien wpływ na
tę sytuację. Pierwszym czynnikiem były przepisy poważnie ograniczające
możliwość sprzedaży gruntów rolnych podmiotom nieprowadzącym
działalności rolniczej. Deweloperom nie sprzyjały też przygotowania
związane ze stworzeniem Krajowego Zasobu Nieruchomości. Pomimo swoich
słabych wyników, program Mieszkanie Plus na pewno ograniczył dostęp
prywatnych inwestorów do atrakcyjnych działek będących własnością Skarbu
Państwa. Innym problemem były reprywatyzacyjne kontrowersje,
odstraszające deweloperów od zakupu działek odzyskanych przez dawnych
właścicieli.


Źródło: dane NBP (Informacja o cenach mieszkań i sytuacji na rynku

nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce - IV kwartał 2017)


W metropoliach dobre działki podrożały o kilkadziesiąt procent


Jak tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl obecna
sytuacja na pewno cieszy właścicieli działek, które mogą zostać
sprzedane i wykorzystane pod zabudowę wielorodzinną. Sygnały napływające
z największych miast (m.in. Warszawy oraz Krakowa) wskazują bowiem, że
na rynku drastycznie ubyło atrakcyjnych gruntów bez ryzyka prawnego i
planistycznego. Właściciele takich działek, którzy jeszcze ich nie
sprzedali, często wstrzymują się z podjęciem decyzji i dyktują ceny
wyższe np. o 10% - 30% niż przed rokiem. Zdarzają się nawet przypadki
wzrostów cen wynoszących 70% - 80% w skali roku (głównie na terenie
Warszawy).


W związku z opisywaną sytuacją, specustawa mieszkaniowa planowana przez
rząd, może wzbudzać spore zainteresowanie deweloperów. Istnieją jednak
dwa problemy związane z rządowym projektem. Po pierwsze, tak zwana
specustawa mieszkaniowa znajduje się jeszcze na bardzo wczesnym etapie
prac legislacyjnych (konsultacje publiczne i opiniowanie). Po drugie,
założenia wspomnianej ustawy ulegają poważnym zmianom. Według najnowszej
propozycji Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, to władze miejskie
(zamiast wojewodów) mają wydawać decyzje lokalizacyjne dotyczące
przeznaczenia gruntów na cele budownictwa wielorodzinnego.


Taka nagła zmiana koncepcji pokazuje, że ostateczny kształt specustawy
mieszkaniowej nadal pozostaje dość płynny. Dlatego deweloperzy na razie
nie powinni wiązać dużych nadziei z nowym pomysłem rządu, który ma
zwiększyć podaż działek pod zabudowę na terenie miast. Sytuacja
przedstawia się podobnie w przypadku nowelizacji przepisów
ograniczających obrót ziemią rolną. Wiadomo, że rozważana jest
liberalizacja zasad wprowadzonych w 2016 roku. Dokładny zakres
ewentualnych zmian nie jest jeszcze pewny. Właśnie dlatego deweloperzy
muszą uzbroić się w cierpliwość i spoglądać w kierunku działek, które
jeszcze 2 - 3 lata temu nie wzbudziłyby ich większego zainteresowania.

wtorek, 17 kwietnia 2018

Widok w cenie

Kupując nadmorską nieruchomość w celach inwestycyjnych powinniśmy
zwrócić uwagę na kilka rzeczy by zmaksymalizować zysk. Jedną z nich jest
widok. To co widać z okna naszego apartamentu ma ogromne znaczenie.
Lokale z pięknym widokiem zawsze znajdą najemcę. Cieszą się też dużo
większym obłożeniem. Czy warto zatem w zainwestować w widok z okna?

Kupując nieruchomość zawsze zwracamy uwagę na funkcjonalny układ
pomieszczeń, lokalizację, czy sąsiedztwo. Jaką rangę w decyzji zakupowej
ma zaś widok z okna? Z pozoru błaha kwestia w przypadku nieruchomości
kupowanych na cele rekreacyjno-inwestycyjne ma fundamentalne znaczenie.
Widok ma bowiem swoją wartość. Przejawia się ona zarówno w cenie zakupu
nieruchomości jak i późniejszej atrakcyjności danego mieszkania czy
apartamentu dla potencjalnego najemcy. – Apartamenty z widokiem na morze
potrafią być nawet dwukrotnie droższe od tych, które takiego widoku nie
posiadają. Dotyczy to zarówno wyższej ceny zakupu jak i wyższej kwoty
uzyskiwanej z  najmu - mówi Monika Golec, Dyrektor Marketingu firmy
Budnex. – Paradoksalnie jednak pomimo dużo wyższej ceny jaką musimy dać
za apartamenty z widokiem na morze, właśnie te nieruchomości cieszą się
większym zainteresowaniem. Klienci doceniają znaczenie widoku i wiedzą,
że liczba takich lokali jest ograniczona. Co za tym idzie ich wartość
najszybciej rośnie – dodaje. Dobrym przykładem może być tutaj
zrealizowany przez firmę Budnex obiekt Porta Mare Apartamenty Przy
Plaży. Dziś na rynku wtórnym oddane do użytku w 2013 roku apartament
podwoiły swoją wartość w stosunku do tego za ile można było je kupić od
dewelopera w tamtym czasie.
Obecnie zakup nieruchomości pod wynajem jest jedną z najbardziej
opłacalnych form inwestowania kapitału. Zainteresowanie nieruchomościami
nad Bałtykiem systematycznie rośnie. Tak jak z roku na rok wzrasta
liczba osób, która spędza urlop nad polskim morzem. Generalnie
nieruchomości w nadmorskich kurortach uważane są za najdroższe. Jednakże
tylko te położone najbliżej plaży lub posiadające widok na morze mogą
poszczycić się najwyższą wartością rynkową i jednocześnie przynoszą
największą stopę zwrotu właścicielowi. Co ważniejsze ich wartość będzie
stale rosła bo nie ma wielu inwestycji nad samym morzem. Dodatkowo są
one idealnym rozwiązaniem pod wynajem krótkoterminowy. – Najem
krótkoterminowy przynosi znacznie wyższe zyski. W przypadku najbardziej
atrakcyjnych apartamentów zwrot z takiej inwestycji może wynieść nawet
7-8 proc. rocznie. Nic więc dziwnego, że takie nieruchomości jak
kompleks Porta Mare Wellness&Spa w Dziwnówku cieszą się tak dużym
zainteresowaniem inwestorów.– mówi Andrzej Łukomski, prezes Porta Mare –
Dodatkowo do naszej inwestycji klientów przekonuje zaplecze usługowe z
krytymi basenami, centrum SPA i gabinetami rehabilitacyjnym, które
aktualnie jest w trakcie realizacji. To znacznie podniesie obłożenie i
rentowność apartamentów – dodaje. Warto przypomnieć, że Porta Mare
Wellness&Spa z jednej strony oferuje niczym nieograniczony widok na
piaszczystą bałtycką plażę, z drugiej zaś widoczny jest przepiękny Zalew
Wrzosowski. Pomimo tego, że apartamenty z pierwszej wieży zostaną oddane
do użytku w połowie 2019 roku, wiele z nich jest już sprzedanych.

Choć w większości przypadków widok z okna ma drugorzędne znaczenie w
stosunku do innych parametrów nieruchomości, istnieje spora grupa osób,
która skłonna jest zapłacić więcej za lokal, z którego rozpościera się
ładny widok. Nie musimy brać tu za przykład nieruchomości nadmorskich.
Nawet w miastach im wyższa kondygnacja, na której położone jest
mieszkanie, tym cena metra kwadratowego lokalu jest większa od takiego
samego mieszkania na niższych piętrach. Jakby nie patrzeć widok ma swoją
mierzalną wartość.